cpf - cost per fraud

czerwiec 29, 2006

i kolejne procesy o fałszywe kliknięcia. tym razem na celowniku yahoo!. wygląda na to, że pomimo dynamicznego wzrostu wydatków na sem ta forma reklamy osiąga powoli granice swojej skuteczności. z jednej strony procesy o “click fraud”, z drugiej kończący się zasób watościowych słów (rosnące cpc przekracza w końcu akceptowalny poziomi), z trzeciej wreszcie pojawiają się głosy, że organiczne wyniki wyszukiwania stają się śmietnikiem (zwłaszcza przy popularnych frazach) stanowiącym tło do wyświetlania reklam. kwestia czasu, kiedy użytkownicy zaczną korzystać z alternatywnych wyszukiwarek (np. all the web a reklamodawcy zaczną szukać innych narzędzi.

interesującym rozwiązaniem na tym tle wydaje się rozwiązanie, które zamierza wprowadzić google - rozliczenie emisji reklam w modelu cpa (więcej info np. tutaj)

można jeszcze inaczej. przeczytałem gdzieś komentarz, że technicznie nie jest specjalnie trudne, żeby gromadzić większą ilość informacji o konkretnym wyszukaniu i nie zliczać kolejnych wejść z tego samego zestawu (ip, session id i inne). może i jest to możliwe. ale jest takie znane powiedzienie, że jeżeli nie wiadomo, o co chodzi - to chodzi o pieniądze. przecież wykrywanie click fraud nie jest z ekonomicznego punktu widzenia w interesie wyszukiwarek. nawet jeżeli ktoś się połapie, że jest oszukiwany to mu się odda pieniądze i po sprawie. a cała reszta, która nie zauważy - zapłaci. kto jest w stanie stwierdzić i udowodnić nadużycia o wartości kilkunastu dolarów? a ile te kilkanaście dolarów oznacza pomnożone przez ilość kampanii?

update - ciekawy raport o tym jak reklamodawcy zaczynają się powoli wycofywać z reklam CPC. może wreszcie skala zjawiska zmotywuje google i yahoo do działania?


komentarze (6) do wpisu “cpf - cost per fraud”

  1. 83895 Blog Verification napisał:

    83895 Blog Verification…

    83895…

  2. Maciej Ziemczonek napisał:

    No wlasnie powstaje pytanie, na ile mozliwe jest dokladne analizowanie IP, logow, sesji itp w celu wykrycia falszywych klikniec. Dlatego wlasnie rozsadniejszym rozwiazaniem moze stac sie rozliczanie sposobem CPA.

    Idac dalej - nie wydaje mi sie, aby ekonomia dzialala na korzysc Google przy przymykaniu oka na tego typu naduzycia. Jesli zdarzac sie to bedzie malym, zdarzac sie to bedzie duzym firmom. Te tak latwo nie popuszczaja, a sady moga orzekac wysokie wyroki (lub sprawy zalatwiane beda ugodami). A to juz konkretna strata dla Google, “zla prasa” i inne niekorzystne skutki. Czy faktycznie jest to takie oplacalne?

  3. marcin napisał:

    generalnie zgodzę się, z Twoją argumentacją.
    jest jedno “ale”, które nazywa się “long tail”. zarobki wyszukiwarek opierają się głównie na małych i średnich firmach, które de facto wydają w sumie znacznie więcej niż duże firmy. a małe, jak wynika z Twojego komentarza, raczej nie narobią wyszukiwarkom złej prasy. bo albo nie zauważą, albo nie będą miały siły przebicia w sądzie. zamiast się użerać z prawnikami pójdą na ustępstwa, odbiorą swoje pieniądze i nie będzie złego pr. a przecież w “almighty algorithm” googla można ukryć bardzo wiele…

  4. Maciej Ziemczonek napisał:

    Fakt. Ale mimo wszystko - trudno jest mi uwierzyć, że Google przyjęłoby taktykę “przymykania oka” na ten problem licząc na brak uwagi lub siły przebicia ze strony reklamodawców. Na takich podstawach nie można budować biznesu w długim terminie, tak mi się wydaje.

  5. marcin napisał:

    mam nadzieję, że masz rację. zależy, co jest silniejsze - “make money” czy “do no evil”

  6. Bullseye napisał:

    Google niedawno wprowadziło u nas skierowania 2.0 (cpa). Ja jednak mając doświadczenia z dawnych czasów z Allegro. CPA - jest idealnym rozwiązaniem, ale niestety głównie dla reklamodawcy. Ciekawy jestem jak dalej ta kwestia będzie się rozwijać.

napisz komentarz