kiedy marketing wirusowy staje się spamem…
sierpień 24, 2006
otrzymałem dzisiaj informację o dosyć specyficznej akcji reklamowej procter&gamble (szampon i pasta do zębów). polega ona na rozsyłaniu nieznajomym osobom linka do strony za pośrednictwem komunikatora gadu-gadu.
czy koncern chciał w ten sposób oszczędzić budżet marketingowy? raczej nie, więc chodziło pewnie o zrobienie “marketingu wirusowego”.
tylko że marketing wirusowy polega na spontanicznym wysyłaniu sobie przez znajomych linków do ciekawych stron. dzięki temu zasięg reklamy rośnie przy niskich kosztach (efekt wirusa) a postawa wobec komunikatu jest pozytywna (bo nie dość, że dostałem od znajomego, to jeszcze fajne).
a w tym przypadku - poprzez podstępne techniki autor kampanii, agencja wideopen, “nabija” statystyki strony, którymi będzie się mogła pochwalić przed klientem - budząc jednocześnie negatywne emocje wobec całej kampanii i samego produktu… nie wspominając już o tym, że spamowanie jest sprzeczne z prawem.
lipiec 19, 2007, 6:38 pm
O ciekawa informacja. Przyznam się, że o tym nie wiedziałem i muszę się temu przyjrzeć. Jeśli to wszystko było prawdą, to bardzo bardzo nieładnie. A może to carling marketing… czyli działania konkurencji?
wrzesień 17, 2007, 10:52 am
No to raczej łańcuszek, a nie wiral. Ciąglę jeszcze wielu marketerów (zwłaszcza dinozaury) nie rozróżniają tych dwóch pojęć.