Czy możemy traktować prasę jakby w ciągu ostatnich 100 lat nie dokonała się rewolucja na niespotykanie większą skalę rewolucja Gutenberga? Czy prasa nie jest medium mniej dopasowanym do komunikacyjnych nawyków ludzi niż media elektroniczne? Prasa oparta na słowie drukowanym nie ma zdolności być tłem życia codziennego i zawodowego jak radio, nie ma zdolności w byciu towarzyszem rozmowy przy stole jak TV, nie oferuje interakcji z innymi ludźmi jak czyni to internet, nie może być jak internet i komórki uaktualniana na bieżąco. Życie codzienne milionów nas coraz częściej po brzegi wypełnione jest kontaktem z jakimiś mediami. Oprócz ludzi na około także one ciągle do nas coś mówią, coś przedstawiają i zabiegają o naszą uwagę. W tym samym czasie na biurku, na półce, na szafce obok telewizora leżą gazety i magazyny, które nie mają zdolności komunikowania czegoś z taką natarczywością. Wiele kampanii reklamowych udowodniło, że takie natrętne zabieganie o uwagę konsumentów jest skuteczne. Ta skuteczność narzucania się bywa jednak mocno kwestionowana, co odbija się ostatnio na opiniach o wyskakujących oknach reklamowych w internecie. Nie znam ludzi, którzy by je lubili, którzy by nie mówili, że pierwsze co robią to szukają krzyżyka, którym można to zamknąć.

W takim kontekście można zastanowić się czy w tej słabości prasy nie kryje się jakaś siła, jakaś przewaga, która, jeśli ją mądrze (jak?) wykorzystać mogłaby wykonać wiele dobrej roboty, choć w swej masowości ustępując znacznie mediom elektronicznym


napisz komentarz