Prasa w dobie Fast Moving Electronic Communication
luty 3, 2008
Wielokrotnie zdarzyło się mi przeglądać gazetę z nieznośnym poczuciem, że nie widzę w niej nic nowego i że dowiedziałem się już o wszystkim z internetu, że słyszałem w radio prowadząc samochód, że widziałem w wiadomościach przy wieczornej kolacji. Cykl wydawniczy gazet codziennych okazuje się być zdecydowanie zbyt długi w stosunku do możliwości nowoczesnych technologii. Wystarczy być w zasięgu któregoś z mediów elektronicznych i tylko włączyć, wejść i skorzystać, a dostęp nieustannie rośnie.
Co na to gazety codzienne, najbardziej zagrożone tym zalewem?:
- budują własne strony WWW, ale korzystanie z działów informacyjnych na portalach „Onet”, „WP”, czy „Interna” jest na niedościgłym dla nich poziomie,
- poświęcają dużo miejsca opiniom („Dziennik”, „Rzeczpospolita); skoro nie można nadążyć z informowaniem na bieżąco to można pogłębiać, porządkować, prezentować odmienne punkty widzenia,
- dołączają gadżety do wydań i wedle danych ZKDP z jesieni 2007 już trzydzieści i więcej procent nakładu sprzedanego dzienników opinii stanowią egzemplarze z dołączonym gadżetem (co ciekawe gadżetomanii nie uległy tabloidy, ale to temat na osobny wpis).
Ciekawe zjawiska zachodzą też po stronie badań czytelnictwa dzienników:
- zmianie uległa metodologia doboru próby badań czytelnictwa, co poprawiło m.in. strukturę wykształcenia i w efekcie otrzymaliśmy wzrost poziomu czytelnictwa, ale po chwilowym skoku trend malejący powrócił,
- usunięto z badania informację o czytaniu gazet w dniu poprzedzającym badanie, a zostawiono mniej precyzyjną (czytanie w ostatnim tygodniu),
- PBC dystansuje się od projektu „Touchpoints”, którego jednym z celów jest poznanie doby multimedialnej oraz wzorów współkonsumpcji różnych mediów…
Czy dzienniki przetrwają? Trudno mi sobie wyobrazić, że w ogóle nie byłoby dzienników papierowych, wciąż wielu ludzi nie korzysta w wystarczającym stopniu z technologii elektronicznych, wielu czytelników lubi wziąć tytuł do ręki, bardzo dużo tych tytułów dystrybuowane jest przez firmy. Niestety wiele jest danych, że sprzedaż nie zawsze oznacza czytanie. Jak wynika z badań firmy „Izmałkowa Consulting” dla Pan Media Western część potencjalnych czytelników przynosi gazetę z pracy, ale jej nie czyta. Kupują z załączonymi książkami i stawiają je na półce nawet nie przeglądając, przez co kartki są w jak świeżo kupionej książce, sklejone (http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69806,4798995.html).
Internet jest wygodny. Umożliwia proste archiwizowanie przeczytanych artykułów, gromadzenie ich w serwisach dostępnych przez internet. Serwisy te wyposażone są w narzędzia do opisywania słowami kluczowymi zachowanych artykułów oraz dają dostęp do zapisanych informacji z dowolnego miejsca globu. Ułatwiają także dzielenie się tymi informacjami ze współpracownikami, dają wielką łatwość wstawiania ich do bloga J…
Jutro internet będzie w komórce. W przyszłości komórki umożliwiać będą korzystanie z treści internetowych, choć trudno określić tempo tego rozwoju po falstarcie UMTS. Przyszłość zapewne realizuje się właśnie w Japonii (według Journal of Advertising Research komórka jest tam głównym sposobem dostępu do internetu, a nie komputer). A ja czekając na spóźnionego przyjaciela przeglądam sobie najnowsze doniesienia PAP w telefonie komórkowym, choć szkoda, że tak skrótowe. Nie mam też jeszcze funkcji umożliwiających czytanie serwisów z aktualnościami czy pisanie bloga, ale to tylko kwestia czasu.
napisz komentarz