witamy web 2.0 w polsce
czerwiec 17, 2006
14 czerwca odbyła się w warszawie konferencja poświęcona web 2.0 w polsce. i jak całe to zjawisko - okazała się niestety marketingowym biciem piany. o sile przyciagania samego pojecia świadczą tłumy, które zapełniły salę w budynku giełdy na książęcej. nieczęsto się to zdarza.
w programie konferencji zabrakło bardzo podstawowego elementu - nikt tak na dobrą sprawę nie podjął się określenia, czym właściwie to web 2.0 jest. jak rozpoznać, czy serwis jest web 2.0 czy nie jest? jedni żartowali, że to te zaokrąglone rogi i pastelowe kolory, inni mieli bardziej filozoficzne poglądy - “zbiorowa inteligencja internautów”. jedyną naprawdę ciekawą propozycją było określenie web 2.0 jako pewnego procesu czy ewolucji. konsekwencją definicyjnej wieloznaczności był program prezentacji, sprawiający wrażenie dosyć przypadkowego. o ile prezentacja zbigniewa branieckiego z flock’a pasowała do tematyki i była bardzo dobrze przeprowadzona - co to tam robił analityk z intela?
zabrakło przede wszystkim biznesowego podejścia do tamatyki. z rozmów “kuluarowych” wynikało, że ludzie oczekują odpowiedzi na pytanie “where is the money?”. poza dosyć ogólną prezentacją bogdana wiśniewskiego z mci management - nikt nie próbował podjąć dyskusji na temat perspektyw biznesowych tego zjawiska.
dosyć kuriozalnym pomysłem była prezentacja forum gazeta.pl (gwoli wyjaśnienia - działa tak samo do momentu stworzenia w 2001). co to ma do rzeczy?
zabrakło przedstawicieli nowopowstających i już dosyć popularnych serwisów web 2.0 - wykopu, linkologii, blogfroga. a jeżeli prezentowany był serwis społecznościowy filmweb - to dlaczego nie było nikogo z grona?
czerwiec 24, 2006, 12:55 pm
co do ostatniego akapitu: zgadzam się. natomiast co do “nikt tak na dobrą sprawę nie podjął się określenia, czym właściwie to web 2.0 jest.” to kompletnie nie. nie mam pojęcia, jaki sens miała by konferencja, która zajmowałaby się tylko definiowaniem. i co komu przychodzi z tego, że dodefiniujemy web 2.0. co przychodzi z rozpoznania, że coś jest web 2.0 a coś nie? tak sobie bić pianę można długo, ale jaki to ma sens?
czerwiec 25, 2006, 7:31 pm
a jaki sens ma, z drugiej strony, robienie konferencji o zagadnieniu, ktore każdy inaczej rozumie? nie chodzi o poświecenie całej konferencji definiowaniu web 2.0, ale rozmawiajac o jakimkolwiek temacie trzeba miec pewnosc, ze wiemy o czym rozmawiamy. inaczej nie ma zadnej platformy komunikacyjnej i “wspolnego mianownika”. zdefiniowanie pojecia daje ramy, w ktorych mozna sie poruszac i dyskutowac.
czerwiec 25, 2006, 10:00 pm
ale jakie zdefiniowanie? było wystąpienie, które wymieniło dość wiele charakterystycznych cech web 2.0 i to wystarczy. nie trzeba tworzyć definicji, które wyznaczą jednoznaczne granice. to nie jest nowy standard, czy norma, z którą coś jest albo zgodne albo nie zgodne. czy fakt, że nie wiadomo, gdzie zaczyna się np. muzyka rockowa, a gdzie pop, oznacza, że nie można robić koncertów rockowych? wiele pojęć ma rozmyte granice, a nadal są użyteczne. tak samo web 2.0 ma wyjątkowo rozmyte granice, a jednak gdzieś podświadomie czujemy, że flickr, myspace czy del.icio.us to pewna nowa (w 2005) jakość w sieci i że te serwisy mają coś wspólnego.
poza tym konferencja nie była poświęcona “pojęciu” web 2.0 tylko konkretnym tematom. fakt, że nie wszystkie wystąpienia były równie ciekawe. ale też dawały do myślenia, nawet te poświęcone “starym” serwisom pokazywały pewne korzenie zjawiska.
czerwiec 26, 2006, 6:53 pm
porównanie z koncertem nie jest chyba najszczęśliwsze - zjawisko nie wymaga definiowania do tego, żeby miało miejsce (definicja jest pochodna do zjawiska), natomiast żeby rozmawiać o zjawisku - trzeba je zdefniować (w tym sensie konferencja jest pochodna do definicji). ale żeby nie filozofować niepotrzebnie - nieokreślenie o czym jest konferencja prowadzi do kuriozalnych implikacji. jeżeli forum gazeta.pl jest web 2.0 (bylo prezentowane na konferencji o takiej tematyce) to w takim razie gazeta.pl jest portalem webdwazerowym. idac dalej - wszystkie portale mają fora i serwisy user generated - czyli też są webdwazerowe. i tak dalej, dochodzimy do wniosku, że prawie cały polski internet jest web 2.0.
zgadzam się z Tobą, że zjawisko jest nowe i trudno definiowalne. może właśnie dlatego ciekawa by była polemika z założeniami, elementami czy granicami zjawiska a nie prezentacje przypadkowych serwisów…
obawiam się, że nie zgodzimy się ze sobą bo mieliśmy różne oczekiwania co do tej konferencji. ja jako osoba, dla której internet jest środowiskiem i narzędziem pracy oczekiwałem podejścia biznesowego czy analizy samego zjawiska - i nie dostałem tego. zresztą to jest problem wszystkich konferencji, na których ostatnio byłem. pewnie jestem przewrażliwiony.